100 ROCZNICA ŚMIERCI STEFANA ŻEROMSKIEGO

Jest 20 listopada 1925 roku, równo 100 lat temu. „Dzisiaj umarł Żeromski, cios to dla mnie okrutny z wielu powodów. Umarł na serce. Był o parę lat starszy ode mnie, ale miał szaloną wolę życia i energię. Strata ta polskiej literatury niezastąpiona. Uwielbiałem Go jako genialnego pisarza. Naturalnie, ta nagła śmierć źle podziałała i na mój stan zdrowia. Teraz bowiem na mnie przychodzi kolej umierania”. Tak o śmierci przyjaciela wypowiedział się Władysław Reymont, laureat Nagrody Nobla. Zmarł dwa tygodnie później.
Śmierć pisarza poruszyła całe społeczeństwo. 23 listopada 1925 r. odbył się jego pogrzeb w Warszawie, który zgromadził tłumy mieszkańców stolicy. Kondukt żałobny przeszedł ulicami miasta, a uroczystości miały charakter państwowy. Obecni byli przedstawiciele władz, świata kultury i nauki, a także zwykli warszawiacy, którzy chcieli pożegnać autora Przedwiośnia. Stefan Żeromski został pochowany na cmentarzu ewangelicko reformowanym w Warszawie. Jego grób szybko stał się miejscem pamięci i odwiedzin, a pogrzeb zapisał się w historii jako jedno z najważniejszych wydarzeń żałobnych II Rzeczypospolitej. Jego twórczość, pełna troski o losy Polski i sprawiedliwość społeczną, na trwałe wpisała się w kanon literatury narodowej. Żeromski był autorem dzieł, które kształtowały świadomość pokoleń: „Syzyfowe prace”, „Siłaczka”, „Popioły”, „Ludzie bezdomni”, „Wiatr od morza” czy „Przedwiośnie”. Czterokrotnie nominowany do literackiej Nagrody Nobla, pozostawił po sobie dorobek, który do dziś inspiruje czytelników i badaczy.
Żeromski pozostaje jednym z najważniejszych twórców literatury polskiej. Jego wizja „szklanych domów” – symbolu równości i dobrobytu – wciąż pobudza do refleksji nad tym, jaką Polskę chcemy budować. W rocznicę jego śmierci warto przypomnieć sobie przesłanie pisarza, który wierzył w siłę słowa i odpowiedzialność literatury za los narodu.

Pogrzeb Żeromskiego odbył się 23 listopada i miał charakter ogólnospołecznej demonstracji. Gazety zamieściły obszerne sprawozdania. Pepesowski „Robotnik” (nr z 23 listopada 1925) relacjonował:
„W smutny, dżdżysty dzień listopadowy Warszawa odprowadzała na wieczny spoczynek poetę Cierpienia.
Po godz. 12-ej na podwórzu zamkowym zaczęli się gromadzić posiadacze kart wstępu. Po obu stronach szpaler z wojska i młodzieży akademickiej. Pośrodku wznosi się katafalk z czterema wielkimi, płonącymi po rogach ogniami. Przybywa p. Prezydent Rzplitej. Z sali kolumnowej literaci wynoszą trumnę ze śmiertelnymi szczątkami Żeromskiego. »Harfa« intonuje pieśń żałobną, wojsko prezentuje broń, wszystkie głowy odsłaniają się…
Trumna spoczywa na wzniesieniu. P. min. Stanisław Grabski rozpoczyna przemówienie:
»Polska odzyskała niepodległość nie przez szczęśliwy tylko wynik światowej wojny, lecz, przede wszystkim, przez siłę odrodzenia swej cywilizacji i swej moralności, przez to, że z szarego końca w pochodzie cywilizacyjnym narodów, gdzie była w dobie rozbiorów, wysunęła się na jedno z przodujących miejsc mocą twórczości swych wielkich uczonych, artystów, wieszczów, pisarzy. Należy im się wdzięczność narodu za naszą dzisiejszą wolność. Wśród nich jest Stefan Żeromski.
Nie wiem, czy nowe pokolenie, dojrzewające już w wolnej ojczyźnie, potrafi jak należy odczuć go, poetę zmagań, cierpień i zawodów Polski. (…)«

Po skończonym przemówieniu orkiestra gra marsza Szopena. Kondukt rusza, mając na czele kompanię piechoty, szwadron szwoleżerów, baterię artylerii, strzelców i skautów z orkiestrami wojskowymi.
Za oddziałami wojskowymi delegacje związków, stowarzyszeń, instytucji naukowych i społecznych z wieńcami, których naliczono do pięćdziesięciu.
Ponad orszakiem pogrzebowym unoszą się się dwa samoloty, rozrzucając ponad głowy kilkusettysięcznej rzeszy ulotki z napisem »Hołd pamięci Stefana Żeromskiego — Liga Obrony Powietrznej Państwa«.
Za trumną kroczy rodzina, p. Prezydent Rzplitej, ministrowie, posłowie, senatorowie, przedstawiciele instytucji i delegacje z prowincji, szkoły, które poprzednio ustawiły się na ulicy, tworząc kordony. Wśród obecnych większość stanowią przedstawiciele lewicy polskiej.
Ul. Miodową, Senatorską, Pl. Bankowym, Elektoralną, Chłodną, Wolską, Młynarską kondukt żałobny podąża na cmentarz. P. Prezydent opuścił orszak przy ul. Miodowej. Wzdłuż drogi płoną latarnie owinięte czarną krepą. W oknach, na balkonach — portrety Zmarłego, przybrane kirem. Na pl. Teatralnym orkiestra Opery, umieszczona na balkonie Teatru gra marsz żałobny. Na chodnikach i na skrzyżowaniach ulic niezliczone tłumy ludzi napierają na orszak żałobny.
W wielu miejscach powstaje tłok, przepychanie. Powstaje zamęt, szczególnie w dalszych częściach pochodu. Do maksimum dochodzi ten rwetes, gdy na rogu ul. Wolskiej i Młynarskiej policja konna stara się utrzymać ogromny tłum dążących na cmentarz, roztrącając ich nawet końmi. Ci, którzy zdołali się przedrzeć, napotykają dalej drugi kordon policyjny, bezapelacyjnie już zatrzymujący wszystkich.
Tu w tej części miasta, w tej robotniczej dzielnicy, oblicze tłumu zmienia się. Tu z fabryk i warsztatów, z suteryn i poddaszy wyległa na ulice szara brać robocza. Niewielu z nich czytało dzieła Żeromskiego, niewielu nie umie odpowiedzieć, czy Żeromski był pisarzem czy poetą, ale wszyscy wiedzą, że to odszedł piewca ich niedoli, ich obrońca, ich człowiek. To też niejedno oko zaszkliło się łzą i niejedno ciche westchnienie wydobyło się z zapadłej, znękanej piersi.
Zabrzmiały dzwony cmentarne i znów na swych ramionach przyjaciele ponieśli do grobu trumnę z drogimi zwłokami.
Gdy ustawiono trumnę u wejścia do katakumb. gdzie chwilowo spoczną doczesne szczątki Żeromskiego, na mównicę wstąpił ks. pastor Semadeni i w podniosłych słowach żegnał Zmarłego.
Chór Opery warszawskiej zaintonował pieśń żałobną.
Na mównicę wstąpił ob. Wacław Sieroszewski.
»Nie miał złota, nic ubiegał się o zaszczyty, nic rozkazywał nikomu, a jednak, gdy mówił, cały naród w cichym skupieniu słuchał słów Jego. a gdy powiedział, burza wzruszenia ogarniała tłumy. Rządził i targał naszymi sercami, budził myśl śpiącą, przebijał skorupę sumień jedynie dźwiękiem, jedynie wyrazem. Ale w tym wyrazie była jego dusza, było jego serce, był ból przetrawionych sam na sam zmagań, żal utraconych możliwości, spokoju, szczęścia, trwożna obawa o przyszłe cierpienia… Czyż to wszystko nie jest udziałem naszym, całej Polski. Niepewne jutro, wieczne wichry złowrogie, uderzające o wzniosły posag naszej Ojczyzny, lęk, czy nie podtoczą złe siły wewnętrznej mocy skupienia… Czyż nie czujemy wciąż tego. my wszyscy, nieodrodni jego rodacy? Umilkł… Lecz głos Jego ostrzegawczy i miłosny żyć będzie w pamięci Narodu (…)«
Jeszcze raz rozległy się pieśni żałobne… Posypały się grudki ziemi. Na trumnie złożono order „Polonia Restituta”, który przed trumną przez całą drogę nieśli przedstawiciele »Młodszej Polski« poetyckiej, Lechoń, Wierzyński i Iwaszkiewicz.
Tłumy w cichym skupieniu opuszczały cmentarz ewangelicko-reformowany.
Foto: Tłumy żegnały Stefana Żeromskiego w Warszawie 23 listopada 1925 r. Źródło – NAC